program regionalny europa

środa, 17 październik 2018 10:05

FORUM HOSPICJÓW POLSKICH List nr 20

Opublikowane przez

FORUM HOSPICJÓW POLSKICH List nr 20 16 października 2018 r.

 Adres do przekazania informacji, którą chcemy się podzielić z innymi Hospicjami:

Zarząd FHP ul. Fatimska 17, 31-831 Kraków, tel./fax 12 641 46 59, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

CZŁOWIEK CIERPIĄCY WYZWANIEM DLA CIEBIE

SŁOWA POZOSTAWIONE DLA NAS PRZEZ ŚW. JANA PAWŁA II

40–lecie Pontyfikatu 16–22 października 2018 r.

„Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu”. Idąc za wewnętrznym przynagleniem, by czynić dar z siebie niczego w zamian nie oczekując, wierzący doświadcza duchowej satysfakcji. (Dz 20, 35) Orędzie Jana Pawła II na Wielki Post 2003 r.

Biskupi na Konferencji Episkopatu, przyjmując program obchodów 40–lecia Pontyfikatu Jana Pawła II, postanowili, że główne uroczystości związane z jubileuszem 40-lecia pontyfikatu św. Jana Pawła II odbędą się w październiku. Będą one miały charakter ogólnopolskiego dziękczynienia za życie i posługę papieża, który zmienił oblicze świata, a nam, jego rodakom, przywrócił poczucie wolności i uczył, jak ją zagospodarować, by przynosiła błogosławione owoce w życiu wspólnotowym i osobistym Polaków.

Zarząd Forum Hospicjów Polskich zaprasza wszystkie Hospicja do jednoczenia się we wspólnej modlitwie w tygodniu od 16 do 22 października 2018 r. Wracając do źródeł pragniemy przypomnieć jak wspólnie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II obchodziliśmy

11 lutego 2000 roku Jubileusz Chorych i Służby Zdrowia. Z tej okazji Zarząd OFRH przesłał do Hospicjów Biuletyn Informacyjny nr 10, który zawierał fragmenty nauczania Ojca Św. Jana Pawła II kierowanego do chorych, pracowników służby zdrowia, wolontariuszy, ludzi starszych, rodzin i rządów. W roku 40-lecia Pontyfikatu Jana Pawła II przekazujemy zapisane wtedy słowa, a także przemówienie Ojca Świętego wygłoszone w Auli Pawła VI do uczestników Konferencji Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia poświęconej leczeniu paliatywnemu, która odbyła się w dniach 11-13 listopada 2004 r. Uczestniczyło w niej ok. 700 specjalistów z 76 krajów, a także 17 ambasadorów i charge d’affaires przy Stolicy Apostolskiej oraz kilku ministrów zdrowia. Prace konferencji podzielone były na trzy części, poświęcone następującym tematom:

· sytuacji leczenia paliatywnego w dzisiejszym świecie,

· leczeniu paliatywnemu w świetle Ewangelii i dialogowi międzyreligijnemu,

· wizji przyszłości.

Ogłaszając Jubileusz roku 2000 Jan Paweł II napisał: „Wielki Jubileusz nie jest zbiorem zadań, które należy wykonać, ale ma być wielkim przeżyciem wewnętrznym. Przedsięwzięcia zewnętrzne mają sens tylko w takiej mierze, w jakiej są wyrazem

głębszego zaangażowania, które dotyka ludzkich serc.” /Jan Paweł II - List o pielgrzymowaniu do miejsc związanych z historią zbawienia, wyd. Pallotinum 1999, s. 3./.

Jubileusz 40-lecia wyboru Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową niech będzie dla nas – Ludzi Hospicjum – tygodniem umacniania się w posłudze hospicyjnej poprzez powracanie do nauczenia Ojca Świętego Jana Pawła II.

****************************

W swoim nauczaniu św. Jan Paweł II bardzo często mówił o budowaniu cywilizacji miłości poprzez dzieła skierowane do człowieka potrzebującego, równocześnie nakreślając programy ich realizacji. Jednym z nich była troska o człowieka chorego oraz o ludzi w podeszłym wieku.

W liście apostolskim „Salvifici Doloris o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia” pisał, jaki winien być stosunek każdego z nas do cierpiących bliźnich. Omawiając przypowieść o miłosiernym Samarytaninie mówił: <<Nie wolno nam ich „mijać”, przechodzić mimo z obojętnością, ale winniśmy przy nich „zatrzymywać się”. Owo zatrzymanie się nie oznacza ciekawości, ale gotowość. Jest to otwarcie jakiejś wewnętrznej dyspozycji serca, które ma także swój wyraz uczuciowy. Miłosierny Samarytaninem jest człowiekiem wrażliwym na ludzkie cierpienie, człowiekiem który

„wzrusza się” nieszczęściem bliźniego. Jeżeli Chrystus, znawca wnętrza ludzkiego podkreśla owo wzruszenie, to znaczy, że jest ono również ważne dla całej naszej postawy wobec cudzego cierpienia. Trzeba więc w sobie pielęgnować ową wrażliwość serca, która świadczy o współczuciu z cierpiącym. Czasem owo współczucie pozostaje jedynym lub głównym wyrazem naszej miłości i solidarności z cierpiącym człowiekiem. Jednakże miłosierny Samarytanin nie poprzestaje na samym wzruszeniu i współczuciu. Staje się ono bodźcem do działań, które mają na celu przyniesienie pomocy poranionemu człowiekowi.”

"Wymowa przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, jak i też całej Ewangelii, jest w szczególności ta, że człowiek musi się poczuć powołany niejako w pierwszej osobie do świadczenia miłości w cierpieniu. Instytucje są bardzo ważne i nieodzowne, jednakże żadna instytucja sama z siebie nie zastąpi ludzkiego serca, ludzkiego współczucia, ludzkiej miłości, ludzkiej inicjatywy, gdy chodzi o wyjście naprzeciw cierpieniu drugiego człowieka. Odnosi się to do cierpień fizycznych; o ileż bardziej jeszcze, gdy chodzi o różnorodne cierpienia moralne, gdy przede wszystkim cierpi dusza" >>[1].

W swoich listach Ojciec Święty zwraca się do:

1. pracowników służby zdrowia o zachowanie wrażliwości na głębokie wartości osoby i szacunku dla ludzkiej godności oraz do ofiarnej obrony życia od poczęcia aż do naturalnego końca: "Lekarze, pielęgniarki, kapelani i siostry zakonne, pracownicy techniczni i administracyjni, opiekunowie społeczni i wolontariusze pomagajcie i służcie chorym i cierpiącym, szanując w nich zawsze przede wszystkim godność osoby, a oczami

wiary dostrzegając w nich obecność Jezusa cierpiącego. Strzeżcie się obojętności, która

może wynikać z przyzwyczajenia. odnawiajcie codziennie postanowienie bycia braćmi i siostrami wszystkich bez żadnej różnicy; w swoją niezastąpioną pracę zawodową,

wykonywaną w ramach dobrze zorganizowanych struktur wkładajcie "serce", które jedynie jest zdolne nakładać im ludzkie oblicze".[6,7]

2. wszystkich ludzi: potrzebna jest powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategie obrony życia. Wszyscy razem musimy budować nową kulturę życia [5] opartą na:

o kształtowaniu i uwrażliwianiu sumień

o ponownym odkrywaniu nierozerwalności więzi między życiem a wolnością

o ponownym odkryciu konstytutywnej więzi łączącej wolność z prawdą sumienia o pracy wychowawczej

3. do nas - w Liście Apostolskim „Novo Milleninio ineunte” na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Ojciec Święty wzywa nas do podejmowania dzieł czynnej i konkretnej miłości

wobec każdego człowieka. „Rozpoczynający się wiek i tysiąclecie będą świadkami – a wypada sobie życzyć, aby doświadczyły tego bardziej niż dotychczas – jak wielkiego

poświęcenia wymaga miłosierdzie wobec najuboższych – jako że „Syn Boży przez wcielenie swoje zjednoczył się z każdym człowiekiem. Jednakże wedle jednoznacznych słów Ewangelii jest On w szczególny sposób obecny w ubogich, dlatego też Kościół wobec nich winien stosować „opcję preferencyjną” [2]

W tych zadaniach czynienia miłosierdzia mieszczą się zarówno zadania rodziny:

q tworzenie wspólnoty osób

q służba życiu

q udział w rozwoju społeczeństwa

q uczestnictwo w życiu i posłannictwie Kościoła

jak i zadania dla stowarzyszeń i organizacji - działalność na rzecz:

q ubogich,

q chorych,

q bezdomnych,

q bezrobotnych,

q samotnych,

q chorych.

W Adhortacji Apostolskiej Familiaris Consortio do Biskupów, Kapłanów o Wiernych całego

Kościoła Katolickiego o zadaniach rodziny Chrześcijańskiej w świecie współczesnym

Ojciec Święty mówi o obecnej sytuacji osób chorych i starszych:

<<Starość cieszy się mniejszym szacunkiem, gdyż panująca mentalność stawia na pierwszym miejscu przydatność i wydajność człowieka. Młodość i zdrowie są promowane w mediach. Każdy ma być piękny, młody i zdrowy. Z coraz większą natarczywością proponuje się eutanazję jako rozwiązanie w trudnych sytuacjach. Niestety w ostatnich latach sama idea eutanazji przestała budzić w wielu ludziach owo uczucie zgrozy, jakie jest naturalna reakcja zmysłów wrażliwych na wartość życia. Może się oczywiście zdarzyć, że w przypadkach poważnych chorób, powodujących nieznośne cierpienia, chorzy zostaną poddani pokusie rezygnacji, a ich bliscy lub opiekunowie pod wpływem źle zrozumiałego współczucia będą skłaniać się ku opinii, że "łagodna śmierć" jest rozsądnym rozwiązaniem. W związku z tym należy przypomnieć, że prawo moralne pozwala odrzucić "terapię uporczywą", a za obowiązkowe uznaje jedynie takie leczenie, jakie wchodzi w zakres normalnej opieki medycznej, której najważniejszym celem – w przypadku chorób nieuleczalnych – jest łagodzenie cierpień. Czymś zupełnie innym jest natomiast eutanazja rozumiana jako bezpośrednie spowodowanie śmierci! Niezależnie od intencji i okoliczności pozostaje ona aktem z natury złym, poważnym naruszeniem prawa Bożego, obrazą godności człowieka.>>

Ojciec Święty określa również następujące zadania dla nas realizujących opiekę nad osobami starszymi i chorymi [3,4,5,]:

1. Odwrócić postępującą tendencję panującą w krajach wyżej rozwiniętych gospodarczo, tak aby ludzie w podeszłym wieku oraz chorzy mogli starzec się z godnością do naturalnej śmierci.

2. Powodować, aby doświadczali troskliwej opieki i wdzięczności ze strony swoich bliskich.

3. Zwrócić się z apelem do ludzi młodych aby towarzyszyli osobom starszym i chorym i traktowali ich wielkodusznie i z miłością.

4. Czynić starania, aby pozostawić ludzi starych i chorych "u siebie", wśród krewnych, znajomych i przyjaciół.

5. Nie spychać ludzi starych i chorych na margines społeczeństwa.

6. Zapewnić skuteczną pomoc socjalną rodzinie, która opiekuje się swoim bliskim, stosowanie do potrzeb wzrastających wraz z upływem lat lub pogarszania się stanu zdrowia

7. Włączać stowarzyszenia wolontariatu w posługę ludziom cierpiącym zwłaszcza samotnym lub znajdujących się w trudnych sytuacjach

Towarzyszyć choremu aż do końca.

W dniach 11-13 listopada 2004 r. w Auli Synodalnej odbywała się Konferencja Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia poświęcona leczeniu paliatywnemu. Uczestniczyło w niej ok. 700 specjalistów z 76 krajów, a także 17 ambasadorów i charge d’affaires przy Stolicy Apostolskiej oraz kilku ministrów zdrowia. Prace konferencji podzielone były na trzy części, poświęcone następującym tematom: sytuacja leczenia paliatywnego w dzisiejszym świecie,; leczenie paliatywne w świetle Ewangelii i dialog międzyreligijny; wizja przyszłości, większej informacji na ten temat w środkach masowego przekazu.... W piątek 12 listopada w Auli Pawła VI odbyła się audiencja dla uczestników konferencji. Kard. Javier Lozano Baragan, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, powitał Papieża w imieniu zebranych i przedstawił syntetycznie tematykę obrad, po czym Jan Paweł II wygłosił do nich przemówienie.

Księże Kardynale, czcigodni Bracia w biskupstwie, drodzy Bracia i Siostry !

1. Z radością spotykam się z wami z okazji odbywającej się obecnie konferencji papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Składając tę wizytę, pragniecie potwierdzić, że jako ludzie i naukowcy angażujecie się na rzecz tych, którzy cierpią.

Dziękuję kard. Javierowi Lozano Barraganowi za życzliwe słowa, które przed chwilą skierował do mnie w imieniu wszystkich. Wyrażam wdzięczność i szacunek tym, którzy uczestniczyli w konferencji, a także tak licznym lekarzom i pracownikom służby zdrowia,

którzy na całym świecie służą swą wiedzą naukową oraz swymi ludzkimi i duchowymi zdolnościami, by uśmierzać ból i przeciwdziałać jego następstwo,.

2. Medycyna zawsze służy życiu. Również wtedy, kiedy uświadamia sobie, że nie może zwalczyć poważnej patologii, wykorzystując swoje możliwości, by ulżyć cierpieniu. Pracować z pasją, by pomóc pacjentowi w każdej sytuacji, znaczy mieć świadomość niezbywalnej godności każdego człowieka, również w ekstremalnych warunkach końcowego stadium życia. W posłudze na rzecz tego, kto cierpi, chrześcijanin widzi podstawowy wymiar własnego powołania: bowiem, gdy wypełnia to zadanie, wie, że troszczy się o samego Chrystusa (por. Mt 25, 35-40).

„Przez Chrystusa i w Chrystusie więc rozświetlana jest tajemnica cierpienia i śmierci, która poza Jego Ewangelią przygniata nas” (Gaudium et spes, 22). Kto w wierze otwiera się na to światło, znajduje pociechę we własnym cierpieniu i staje się zdolny nieść ulgę w cierpieniu drugiemu człowiekowi. Istnieje bowiem bezpośredni związek między zdolnością do znoszenia cierpienia i zdolnością do niesienia pomocy cierpiącemu. Codzienne doświadczenie uczy nas, że osoby bardzo wrażliwe na ból drugiego człowieka i bardziej poświęcające się, by koić ból innych, są również bardziej gotowe pogodzić się - z pomocą Bożą – z własnym cierpieniem.

3. Miłość bliźniego, wymownie przedstawiona przez Jezusa w przypowieści o dobrym Samarytaninie (por. Łk 10, 29 nn.), pozwala uznać godność każdej osoby, również wtedy, gdy na skutek choroby jej życie stało się uciążliwe. Cierpienie, starość, stan nieświadomości oraz bliskość śmierci nie pomniejszają niezbywalnej godności osoby, stworzonej na obraz Boży.

Jednym z dramatów spowodowanych przez etykę roszczącą sobie prawo do stanowienia, kto ma żyć, a kto umierać, jest eutanazja. Nawet jeżeli jest uzasadniana błędnie pojmowanymi współczuciem i obroną godności, eutanazja zamiast uwolnić osobę od cierpienia, unicestwia ją.

Kiedy współczuciu nie towarzyszy pragnienie, by stawić czoło cierpieniu i towarzyszyć cierpiącemu, prowadzi ono do unicestwienia życia, by pokonać ból, obalając w ten sposób statut etyczny medycyny.

4. I przeciwnie, prawdziwe współczucie pobudza do wszystkich rozumnych wysiłków sprzyjających uzdrowieniu pacjenta. Jednocześnie pomaga ono zatrzymać się, kiedy żądne działanie nie wydaje się już przybliżać do osiągnięcia tego celu.

Rezygnacja z uporczywej terapii nie jest odrzuceniem pacjenta i jego życia. Przedmiotem bowiem rozważań nad stosownością rozpoczęcia lub kontynuacji terapii nie jest wartość życia ludzkiego, lecz wartość medycznego zabiegu na pacjencie.

Ewentualna decyzja nie rozpoczynania lub przerwania leczenia będzie uważana za etycznie poprawną, jeśli okazuje się ono nieskuteczne lub wyraźnie nie współmierne do celu, jakim jest podtrzymywanie życia bądź odzyskanie zdrowia. Dlatego też odrzucenie

uporczywych działań terapeutycznych jest wyrazem szacunku, jaki w każdym momencie należy okazywać pacjentowi.

Właśnie ten szacunek płynący z miłości pomoże towarzyszyć pacjentowi aż do końca, podejmując wszystkie możliwe działania i starania, aby ulżyć mu w cierpieniu oraz sprawić, aby ostatnia faza jego ziemskiej egzystencji, o ile to możliwe, była pogodna i pozwoliła jego duszy przygotować się na spotkanie z Ojcem niebieskim.

5. Zwłaszcza w tej fazie choroby, w której nie można już stosować współmiernych i skutecznych terapii, a jednocześnie należy unikać wszelkich form uporu w działaniu lub uporczywej terapii, pojawia się potrzeba „terapii paliatywnych”, których celem, jak stwierdza Encyklika Evangelium vitae, „jest złagodzenie cierpienia w końcowym stadium choroby i zapewnienie pacjentowi potrzebnego mu ludzkiego wsparcia n.65)”.

Terapie paliatywne, zwłaszcza w przypadku pacjenta w końcowym stadium choroby, maja bowiem na celu złagodzenie rozlicznych objawów cierpienia natury fizycznej, psychicznej i umysłowej i dlatego wymagają interwencji ekipy specjalistów kompetentnych w zakresie medycyny, psychologii i religii, zgodnie wspomagających pacjenta w fazie krytycznej.

W szczególności Encyklika Evangelium vitae przedstawia syntetycznie tradycyjne nauczanie na temat godziwego, a czasem koniecznego stosowania środków przeciwbólowych z poszanowaniem wolności pacjentów, którzy w miarę możliwości powinni być w stanie „wypełnić swoje obowiązki moralne i rodzinne, zwłaszcza zaś powinni mieć możliwość świadomego przygotowania się na ostateczne spotkanie z Bogiem” (n.65).

Z drugiej strony, podczas gdy nie powinno się pozbawiać pacjentów, którzy tego potrzebują, ulgi, jaka niosą środki przeciwbólowe, ich stosowanie powinno być współmierne do nasilenia bólu i możliwości jego uśmierzania; należy przy tym unikać jakiejkolwiek formy eutanazji, do której doszłoby przy zastosowaniu silnych dawek środków przeciwbólowych właśnie w celu spowodowania śmierci.

Aby możliwe było urzeczywistnienie tej złożonej pomocy, konieczna jest formacja specjalistów w zakresie terapii paliatywnych w specjalnych strukturach dydaktycznych, którymi mogą być zainteresowani również psycholodzy i duszpasterze.

6. Jednakże nauka i technika nigdy nie będą mogły udzielić zadawalającej odpowiedzi na egzystencjalne pytania ludzkiego serca. Na te pytania może odpowiedzieć jedynie wiara. Kościół zamierza nadal wnosić swój specyficzny wkład, okazując ludzkie i duchowe wsparcie chorym, którzy pragną otworzyć się na pełne miłości orędzie Boga, zawsze czułego na łzy tych, którzy się do Niego zwracają (por. Ps 40 [39], 13). W tym kontekście jasne jest znaczenie duszpasterstwa służby zdrowia, w którym szczególna rolę odgrywają kapelanie szpitalne, tak wiele czyniące dla umocnienia duchowego tych, którzy przebywają w placówkach służby zdrowia.

Nie sposób zapomnieć o cennym wkładzie wolontariuszy, których posługę pobudza owa wyobraźnia miłosierdzia rodząca nadzieję także pośród gorzkiego doświadczenia cierpienia. To również za ich pośrednictwem Jezus może dzisiaj nadal przechodzić pomiędzy ludźmi, czyniąc dobrze i ich uzdrawiając (por. Dz 10, 38).

7. W ten sposób Kościół wnosi swój wkład w tę pasjonującą misję dla dobra osób, które cierpią. Niech Pan oświeci wszystkich, którzy są blisko chorych, niech ich umacnia, by trwali w pełnieniu różnych zadań, w różnych zakresach odpowiedzialności.

Niechaj Maryja, Matka Chrystusa, towarzyszy wszystkim w trudnych chwilach bólu i choroby, aby ludzkie cierpienie mogło być włączone w zbawcze misterium Chrystusowego krzyża.

Do tych życzeń dołączam moje błogosławieństwo.

L’osservatore Romano Nr 2/2005

Szczególne słowa kierował Ojciec Święty Jan Paweł II:

1. Do chorych

„... Dla wierzącego choroba i cierpienie nie są tragicznym losem, który należy znosić biernie, ale raczej zadaniem polegającym na tym, żeby w szczególny sposób przeżywać swoje chrześcijańskie powołanie. Są wezwaniem Boga skierowanym do ludzi, żeby po bratersku stanęli przy cierpiących i pomagali im za pomocą wszelkich dostępnych środków dostarczonych przez wiedzę, medyczną. Są wezwaniem do samych chorych, aby nie upadali na duchu, nie buntowali się rozgoryczeni, ale raczej odkrywali w swej sytuacji możliwość całkowitego pójścia za Chrystusem. Tylko nasza wiara może nam dać do tego odwagę i siłę. Każde ludzkie cierpienie, przyjęte z pełną wiarą, może stać się osobistym udziałem w zbawczym i zadośćuczynnym cierpieniu Chrystusa. Przez to sam Chrystus kontynuuje swą mękę w cierpiącym człowieku. I dlatego też każda pomoc i miłość, jaką Mu okazujemy, są w końcu skierowane do Chrystusa. „Byłem chory a odwiedziliście mnie”, mówi Chrystus i dodaje: „Zaprawdę powiadam Wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich mniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 36,40).” (Spotkanie z chorymi w szpitali w Einsiedeln (Szwajcaria), 16.VI. 1984)

2. Wolontariuszy służących chorym: „...Drodzy Wolontariusze!

Na koniec roku, który ONZ poświęcił pracy ochotniczej, chcę wyrazić moje serdeczne dzięki Waszemu nieustanemu oddaniu, w każdym zakątku świata, w niesieniu pomocy tym, którzy żyją w ubóstwie. Czy pracując w pojedynkę, czy stowarzyszając się, stanowicie dla dzieci, osób w podeszłym wieku, chorych, znajdujących się w trudnościach, uchodźców i prześladowanych promień nadziei przebijający się przez mrok

osamotnienia i zachęcający ich do przezwyciężenia pokusy gwałtu i zapatrzenia się w siebie.

Co kieruje wolontariuszem, że poświęca się dla innych? Przede wszystkim, wrodzony odruch serca, który wywołuje w istocie ludzkiej chęć pomocy każdemu człowiekowi. Jest to prawo istnienia. Wolontariusz doświadcza niewysłowionej radości czyniąc coś bezinteresownie dla drugich.

Z tego powodu praca wolontariusza jest szczególnym elementem człowieczeństwa. Dzięki rozlicznym formom solidarności i posługi, które oni promują i urzeczywistniają, wolontariusze uczulają społeczeństwo na godność człowieka i jego oczekiwania. Poprzez swą aktywność, wolontariusze znajdują, że tylko, gdy się kocha i ofiarowuje siebie innym, ludzka istota osiąga pełnię spełnienia.

Nie wystarczy pomagać komuś w trudnościach materialnych, musi się równocześnie odpowiadać na jego pragnienie dowartościowania i osobiste potrzeby duchowe. Rodzaj oferowanej pomocy jest istotny, ale ważniejsze jest serce niosącego tę pomoc. Bez względu na to, czy są to małe projekty charytatywne, czy wielkie inicjatywy, praca ochotnicza jest uważana za szkołę życia, szczególnie dla młodych, uzupełniającą ich edukację w dziedzinie kultury solidarności i myślenia przyszłościowego, otwartości w bezinteresownym ofiarowaniu siebie.

Iluż wolontariuszy poprzez odważne zaangażowanie się w pomoc otoczeniu odkryło wiarę! Chrystus, który chce być ofiarowany w ubóstwie, przemawia do serc tych, którzy się ofiarowują. Daje im doświadczyć radości bezinteresownej miłości będącej źródłem prawdziwego szczęścia.

Gorąco wierzę, że Międzynarodowy Rok Wolontariusza jest okazją dla zorganizowania wielu inicjatyw i imprez, może pomóc społeczeństwu w promowaniu wielu form pracy ochotniczej, będących oznakami wzrostu świadomości społecznej. Często wolontariusze wypełniają luki w działalności instytucji publicznych i oczekują od tych instytucji uznania swej działalności zrodzonej z odważnych inicjatyw i wychowują je nie gubiąc znajdującego się u podstaw ducha.” (Przesłanie Jana Pawła II na Rok Wolontariuszy ogłoszony przez Narody Zjednoczone)

„... Myślę w tej chwili o niezliczonych obliczach wolontariatu, który z Ewangelii czerpie inspirację dla swojej działalności: o zgromadzeniach zakonnych i stowarzyszeniach chrześcijańskiego miłosierdzia, organizacjach działających na rzecz postępu człowieka i pełniących posługę misyjną, o grupach akcji socjalnej i organizacjach działających na polu oświaty i kultury. Wasza działalność ogarnia wszystkie sfery ludzkiego życia i dociera do ogromnej liczby ludzi w potrzebie. Do każdego z was kieruję słowa uznania i zachęty.

Napawa optymizmem fakt, że w naszej epoce mnożą się formy działalności wolontariatu, jednocząc we wspólnej działalności humanitarnej ludzi różnego pochodzenia, kultur i religii. W naszych sercach budzi się pragnienie dziękowania Bogu za

ten coraz potężniejszy nurt wrażliwości na potrzeby człowieka, hojnej filantropii i powszechnej solidarności. W tę rozległą działalność humanitarną, chrześcijanin powinien wnosić swój specyficzny wkład. Wie on, że w Piśmie Świętym wezwanie do miłości bliźniego wiąże się z nakazem miłowania Boga z całego serca, z całej duszy i z wszystkich sił (por. Mk 12, 29-31).

Ikoną wolontariatu jest z pewnością miłosierny Samarytanin, pochylający się troskliwie nad ranami nieznanego wędrowca, który wpadł w ręce zbójców, gdy zmierzał z Jerozolimy do Jerycha (por. Łk 10, 30-37). Obok tego obrazu, który powinniśmy mieć zawsze przed oczyma, liturgia ukazuje nam dziś jeszcze inny: w wieczerniku apostołowie i Maryja trwają jednomyślnie na modlitwie, oczekując na zesłanie Ducha Świętego.” (16.V.1999 - Z okazji Dnia Miłosierdzia zorganizowanego przez Papieską Radę „Cor Unum” Jan Paweł II sprawował na placu św. Piotra Eucharystie dla przedstawicieli organizacji charytatywnych i dla ponad 200 grup wolontariuszy, którzy na wszystkich kontynentach niosą pomoc ludziom najbardziej potrzebującym, L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX, nr 9-10 (216) 1999, s 40)

„... Myślę w tej chwili o niezliczonych obliczach wolontariatu, który z Ewangelii czerpie inspirację dla swojej działalności: o zgromadzeniach zakonnych i stowarzyszeniach chrześcijańskiego miłosierdzia, organizacjach działających na rzecz postępu człowieka i pełniących posługę misyjną, o grupach akcji socjalnej i organizacjach działających na polu oświaty i kultury. Wasza działalność ogarnia wszystkie sfery ludzkiego życia i dociera do ogromnej liczby ludzi w potrzebie. Do każdego z was kieruję słowa uznania i zachęty.

Napawa optymizmem fakt, że w naszej epoce mnożą się formy działalności wolontariatu, jednocząc we wspólnej działalności humanitarnej ludzi różnego pochodzenia, kultur i religii. W naszych sercach budzi się pragnienie dziękowania Bogu za ten coraz potężniejszy nurt wrażliwości na potrzeby człowieka, hojnej filantropii i powszechnej solidarności. W tę rozległą działalność humanitarną, chrześcijanin powinien wnosić swój specyficzny wkład. Wie on, że w Piśmie Świętym wezwanie do miłości bliźniego wiąże się z nakazem miłowania Boga z całego serca, z całej duszy i z wszystkich sił (por. Mk 12, 29-31).

3. Do kapłanów o osób konsekrowanych

„... Proszę Boga by wspierał Was we wspaniałomyślnym i uważnym towarzyszeniu im, w którym wykorzystujecie wszystkie zasoby Waszej miłości. Towarzyszenie to, może nawet przybrać formę modlitwy wspólnej z chorym i szukania innych osób, które będą mogły udzielić mu niezbędnej duchowej pomocy kapłana, diakona, zakonnicy, przyjaciela świeckiego, przedstawiciela duszpasterstwa chorych.” (Msza Św. z udziałem chorych Banneux, (Belgia) 26.V.1985)

4. Do wszystkich służących chorym:

„... Zwracam się do Was, pracownicy służby zdrowia, lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, kapelani i siostry zakonne, pracownicy techniczni i wolontariusze.

Na wzór Dobrego Samarytanina pomagajcie i służcie chorym i cierpiącym, szanując w nich zawsze przede wszystkim godność osoby, a oczami wiary dostrzegając w nich obecność Jezusa cierpiącego. Strzeżcie się obojętności, która może wynikać z przyzwyczajenia. Odnawiajcie codzienne postanowienie bycia braćmi i siostrami wszystkich bez żadnej różnicy; w swoją niezastąpioną pracę zawodową, wykonywaną w ramach dobrze zorganizowanych struktur, wkładajcie „serce”, które jedynie jest zdolne nadać im ludzkie oblicze (por. Salvifici doloris, 29)”. (Orędzie Papieża Jana Pawła II na II Światowy Dzień Chorego 1994 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XV, nr 1 (159) 1994, s. 7-9 fragmenty)

„... Zwracam się do Was, lekarze i pielęgniarze, członkowie stowarzyszeń i grup wolontariatu, którzy służycie chorym. Wasza działalność będzie prawdziwym świadectwem i konkretnym działaniem na rzecz pokoju, jeśli będziecie umieli ofiarować prawdziwą miłość tym, z którymi się stykacie, i jeśli, jako wierzący, nauczycie się czcić w nich obecność samego Chrystusa. To wezwanie skierowane jest w szczególny sposób do kapłanów, zakonników i zakonnic, którzy ze względu na charyzmat swego zgromadzenia lub konkretną formę apostolatu są zaangażowani bezpośrednio w duszpasterstwo służby zdrowia.

Wyrażam szczere uznanie dla wszystkiego, co czynicie z tak wielkim poświęceniem i wielkodusznym oddaniem, i żywię nadzieję, że wszyscy, którzy wykonują zawody medyczne i paramedyczne, będą to czynić z entuzjazmem i w postawie ofiarnej służby. Proszę zarazem Pana żniwa, by posłał licznych i świętych robotników do pracy na rozległym polu ochrony zdrowia, tak ważnego dla głoszenia Ewangelii i świadczenia o niej.” (Orędzie Papieża Jana Pawła II na III Światowy Dzień Chorego 1995 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVI, nr 1 (169), 1995, s. 10-11)

„... Drodzy Bracia, wiecie z własnego doświadczenia, że nie wystarczą nawet najlepsze środki techniczne, ani najbardziej fachowa opieka lekarska. Chory jest osobą ludzką i jako osoba ludzka odczuwa potrzebę serdecznej obecności swoich najbliższych i przyjaciół. Ta obecność jest duchowym lekarstwem, przywracającym chęć do życia i do walki o nie z wewnętrzną siłą, która często staje się decydującą przyczyną wyzdrowienia. Pewnego dnia i my - w tej chwili zdrowi - możemy znaleźć się na łożu boleści. Wtedy będziemy mogli z radością poznać, czym jest solidarność rodziny i przyjaciół.” (Spotkanie z chorymi w Callao 4 II 1985)

„... I Wy, pracownicy służby zdrowia - lekarze, farmaceuci, pielęgniarki, kapelani, zakonnicy i zakonnice, urzędnicy i wolontariusze - zwłaszcza Wy kobiety, od najdawniejszych czasów oddające się pielęgnowaniu chorych i niesieniu im duchowego wsparcia, ożywiajcie i umacniajcie ducha wspólnoty między chorymi, członkami ich rodzin oraz we wspólnocie kościelnej.

Towarzyszcie chorym i ich rodzinom, starając się, by ci, którzy są poddani próbie, nigdy nie czuli się zepchnięci na margines. Dzięki temu doświadczeniu cierpienie stanie się dla każdego szkołą wielkodusznej ofiarności....” (Orędzie Papieża Jana Pawła II na IV

Światowy Dzień Chorego 1996 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVII, nr 1 (179),

1996, s. 7-8 fragmenty)

„... Drodzy chorzy oraz Wy, członkowie ich rodzin i pracownicy służby zdrowia, którzy towarzyszycie im na tej trudnej drodze, pamiętajcie, że od Was zależy ewangeliczna odnowa na szlaku duchowej wędrówki, prowadzącej do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. W naszych czasach, w których życie atakowane jest na różne, stare i nowe sposoby, postępujcie jak tłum, który próbował dotknąć Pana, „ponieważ moc wychodziła z Niego i uzdrawiała wszystkich” (Łk 6,19). To właśnie do takiej wielkiej rzeszy ludzi Jezus wygłosił Kazanie na górze, nazywając błogosławionymi tych, którzy płaczą (por. Łk 6,21). Cierpieć i opiekować się cierpiącymi - ten, kto przeżywa z wiarą te dwie sytuacje, nawiązuje specyficzny kontakt z cierpiącym Chrystusem i zostaje dopuszczony do udziału w „najszczególniejszej cząstce nieskończonego skarbu Odkupienia świata” (Salvifici doloris, 27)

„...Wzywam społeczność kościelną i cywilną, by niosły pomoc w trudnych sytuacjach, w jakich znajduje się wiele rodzin, dźwigających ciężar kogoś bliskiego; zarazem jednak przypominam, że Chrystusowy nakaz nawiedzania chorych skierowany jest przede wszystkim do krewnych osoby dotkniętej cierpieniem. Opieka nad chorym członkiem rodziny sprawowana z miłością i poświęceniem oraz wspomagana wiarą, modlitwą i sakramentami może stać się niezastąpioną formą terapii dla samego chorego, dla wszystkich zaś okazją do odkrycia cennych wartości humanistycznych i duchowych.

W tym kontekście myślę zwłaszcza o pracownikach służby zdrowia i o duszpasterzach, o ludziach, którzy z racji wykonywanego zawodu lub jako wolontariusze stykają się nieustannie z chorymi i ich potrzebami. Pragnę ich wezwać, aby zachowali jak największe

mniemanie o pracy, jaka została im powierzona, i nie ustępowali w obliczu trudności i niezrozumienia. Pracować w dziedzinie ochrony zdrowia nie znaczy jedynie walczyć

z chorobą, ale nade wszystko podnosić, jakość ludzkiego życia. Ponadto chrześcijanin, świadomy, że „chwałą Bożą jest człowiek żyjący”, umie czcić Boga w ludzkim ciele zarówno wtedy, gdy jest ono pełne siły, żywotności i piękna, jak i wtedy, gdy okazuje się słabe i nieodporne. Zawsze głosi transcendentną wartość osoby, której wartość pozostaje

nienaruszona mimo cierpienia, choroby i starości. Dzięki wierze w zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią oczekuje z ufnością chwili, gdy Bóg „przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,21).

Inaczej niż ci, którzy „nie mają nadziei” (1 Tes 4,13), chrześcijanin wie, że czas cierpienia pozwala doświadczyć nowego życia i łaski zmartwychwstania. To przekonanie wyraża się przez leczenie chorób, przez troskę o chorych i opiekę nad nimi, przez udział w życiu Chrystusa, do którego ma dostęp przez modlitwę i sakramenty. Czyż opieka nad człowiekiem chorym i umierającym, pomoc okazywana „człowiekowi zewnętrznemu”, bliskiemu już kresu, aby „człowiek wewnętrzny” mógł się odnawiać każdego dnia (por. 2 Kor 4,16), nie jest uczestnictwem w tym „procesie zmartwychwstania”, który Chrystus zainicjował w dziejach ludzkości przez misterium paschalne i które urzeczywistni się w pełni na końcu czasów? Czyż nie na tym polega „obrona tej nadziei” (por. 1 P 3,15), która została nam dana? Każda łza jest już zwiastowaniem czasów ostatecznych, zapowiedzią ostatecznej pełni (por. Ap 21,4 i Iz 25,8 ).

Świadoma tego wspólnota chrześcijańska opiekuje się czynnie chorymi i zabiega o wzrost, jakości życia, współpracując w tym z wszystkimi ludźmi dobrej woli. Tę trudną misję w służbie człowieka pełni zarówno przez dialog z siłami, które reprezentują inne wizje moralności, dialog nacechowany szacunkiem, ale i wiernością własnym poglądom, przez czynny udział w kształtowaniu prawodawstwa chroniącego środowisko naturalne, przez poparcie dla sprawiedliwego rozdziału środków ochrony zdrowia, przez rozwijanie solidarności między narodami bogatymi a ubogimi (por. Tertio millennio adveniente, 46)” (Orędzie Papieża Jana Pawła II na VI Światowy Dzień Chorego 1998 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVIII, nr 10 (196), 1997, s. 4-6 (fragmenty))

„...U kresu drugiego tysiąclecia ery chrześcijańskiej Kościół patrzy z podziwem na postępy, jakie poczyniła ludzkość w dziedzinie opieki nad cierpiącymi i ochrony zdrowia, a zarazem wsłuchuje się w postulaty zgłaszane przez służbę zdrowia, aby lepiej określić swoją rolę w tym środowisku i właściwie odpowiedzieć na naglące wyzwanie chwili obecnej.

W ciągu dziejów człowiek wykorzystywał zasoby swojego rozumu i serca, aby przekraczać ograniczenia nieodłącznie związane z jego kondycją i dzięki temu osiągnął wielkie sukcesy w dziedzinie ochrony zdrowia. Wystarczy wspomnieć o możliwości przedłużania życia i podnoszenia jego, jakości, niesienia ulgi w cierpieniu i polepszania ogólnego stanu chorych przy pomocy niezawodnych lekarstw i coraz bardziej skomplikowanych technik. Do tych osiągnięć należy dodać zdobycze o charakterze społecznym, takie jak powszechna świadomość prawa do ochrony zdrowia, która

znajduje formalny wyraz w różnego rodzaju <<kartach praw chorego>>. Nie trzeba też zapominać o znacznym rozwoju opieki nad chorymi, jaki dokonał się dzięki nowym technikom leczniczym, dzięki coraz lepiej wykwalifikowanej służbie pielęgniarskiej oraz działalności wolontariuszy, którzy w ostatnim okresie osiągnęli wysoki poziom kompetencji zawodowej.

Kościół, dzieląc radości i nadzieje, smutki i lęki ludzi każdej epoki, nieustannie towarzyszył ludzkości i wspomagał ją w walce z cierpieniem oraz w dążeniu do ochrony zdrowia. Starał się zarazem ukazywać ludziom sens cierpienia oraz bogactwo odkupienia dokonanego przez Chrystusa Zbawiciela. Historia zna wiele postaci mężczyzn i kobiet, które wiedzione pragnieniem naśladowania Chrystusa przez głęboką miłość do ubogich i cierpiących braci, tworzyły niezliczone formy opieki nad nimi, nasycając dobrem ostatnie dwa tysiąclecia.

Tę działalność należy wspomagać i rozwijać, aby chronić cenne dobro ludzkiego zdrowia, zwracając uwagę na wszelkie nierówności i sprzeczności, jakie występują w sferze ochrony zdrowia.

Z jednej strony można zaobserwować wytężone wysiłki zmierzające do przedłużenia życia lub do jego sztucznej prokreacji, z drugiej jednak strony nie dopuszcza się do narodzin istot już poczętych i przyspiesza się śmierć osób, które uznano za już nieprzydatne. Podobnie też, chociaż słusznie podkreśla się wartość zdrowia, podejmując liczne działania zmierzające do jego ochrony, co czasem prowadzi wręcz do swoistego kultu ciała i do hedonistycznej pogoni za sprawnością fizyczną, zarazem traktuje się nieraz życie, jako zwykłe dobro konsumpcyjne, tworząc nowe formy dyskryminacji osób niepełnosprawnych, starych, nieuleczalnie chorych.

Jest to przede wszystkim zadaniem pracowników służby zdrowia: lekarzy, farmaceutów, pielęgniarzy, kapelanów, zakonników i zakonnic, administratorów i wolontariuszy, którzy ze względu na wykonywany zawód są w szczególny sposób powołani, by stać na straży ludzkiego życia. Ale zadanie to spoczywa także na każdym innym człowieku, poczynając od członków rodziny osoby chorej. Wiedzą oni, że << prośba, jaka wypływa z serca człowieka w chwili ostatecznego zmagania z cierpieniem i śmiercią, zwłaszcza wówczas, gdy doznaje on pokusy pogrążenia się w rozpaczy i jakby unicestwienia się w niej, to przede wszystkim prośba o obecność, o solidarność i o wsparcie w godzinie próby. Jest to prośba o pomoc w zachowaniu nadziei, gdy wszystkie ludzkie nadzieje zawodzą (tamże, 67).

Druga powinność, od której chrześcijanie nie mogą się uchylić, to troska o zdrowie godne człowieka. W naszym społeczeństwie istnieje niebezpieczeństwo absolutyzacji zdrowia, któremu zostają podporządkowane wszelkie inne wartości. Chrześcijańska wizja człowieka pozostaje w kontraście z pojęciem zdrowia rozumianym wyłącznie, jako nieograniczona żywotność, zadawalająca się sprawnością fizyczną i całkowicie zamknięta

na jakiekolwiek pozytywne podejście do cierpienia. Taka koncepcja zdrowia, lekceważąc wymiar duchowy i społeczny osoby, staje się ostatecznie zagrożeniem dla jej prawdziwego dobra. Właśnie, dlatego, że zdrowie nie ogranicza się wyłącznie do doskonałości biologicznej, także doświadczenie cierpienia otwiera przed człowiekiem przestrzeń samorealizacji i drogę do odkrycia nowych wartości.

Taka wizja zdrowia, oparta na chrześcijańskiej antropologii, respektującej osobę, jako całość, nie jest bynajmniej tożsama z brakiem chorób, ale jawi się, jako dążenie do pełniejszej harmonii i do zdrowej równowagi na płaszczyźnie fizycznej, psychicznej, duchowej i społecznej. W tej perspektywie człowiek jest wezwany, aby wykorzystując wszelkie dostępne siły urzeczywistniał własne powołanie i dobro innych.” (Orędzie Papieża Jana Pawła II na VIII Światowy Dzień Chorego 2000 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX, nr 9 -10 (216), 1999, s. 19-23)

„... Czasy, w których żyjemy, wymagają mobilizacji wszystkich sił chrześcijańskiej miłości i ludzkiej solidarności. Trzeba, bowiem stawić czoło nowemu wyzwaniu, jakim jest legalizacja eutanazji i samobójstwa wspomaganego. W tym celu nie wystarczy przeciwstawić się tej śmiercionośnej tendencji na forum opinii publicznej i parlamentów, ale trzeba sprawić, aby społeczeństwo i struktury samego Kościoła aktywnie starały się zapewnić godziwą opiekę człowiekowi umierającemu.

W tym kontekście pragnę wyrazić uznanie i poparcie wszystkim, którzy prowadzą dzieła i podejmują inicjatywy mające zapewnić opiekę osobom poważnie chorym, trwale upośledzonym umysłowo i umierającym. Niech starają się, jeśli to konieczne, dostosowywać istniejące już struktury opieki do nowych potrzeb, aby żaden człowiek umierający nie pozostał opuszczony, osamotniony i pozbawiony opieki w obliczu śmierci. Taką lekcję pozostawili nam liczni święci i święte w ciągu stuleci, a ostatnio także Matka Teresa z Kalkuty swoją opatrznościową posługą. Trzeba wychowywać każdą wspólnotę diecezjalną i parafialną, aby umiała opiekować się swoimi starcami, leczyć i nawiedzać swoich chorych w domach i w instytucjach służby zdrowia, na miarę potrzeb.

Takie kształtowanie świadomości w rodzinach i w szpitalach z pewnością przyczyni się do szerszego stosowania <<terapii paliatywnej>> u osób ciężko chorych i umierających, która pozwoli na złagodzenie ich cierpień, a zarazem na zapewnienie im pociechy duchowej przez gorliwą i troskliwą opiekę. Należy stworzyć nowe dzieła, aby zadbać o samotnych ludzi starszych, którzy nie są już samowystarczalni, ale nade wszystko trzeba rozbudować struktury wspomagające ekonomicznie i moralnie opiekę domową: rodziny, bowiem, które decydują się pozostawić w domu osobę poważnie chorą, czynią to nieraz za cenę ogromnych wyrzeczeń. (27 II - Do uczestników zgromadzenia ogólnego papieskiej Akademii „Pro Vita” L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX, nr 4 (212) 1999, s 47-49)

Drodzy pracownicy opieki zdrowotnej i wolontariusze! Wam powierzono troskę o to, by Ci, którzy są w bólu, czuli miłość Chrystusa i Jego pocieszenie. Poprzez Was można wyrazić w sercach naszych cierpiących braci i sióstr pełne miłości zaproszenie Chrystusa; przyjdźcie do mnie Ci, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście; a Ja Was pokrzepię (Mt 11:28)!”

(Przemowa Jana Pawła II do uczestników Międzynarodowego Sympozjum poświęconego Katolickiej Pracy Ochotniczej w Opiece Zdrowotnej)

Przygotowano na podstawie:

1. List Apostolski Salvifici doloris o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia.

2. Lista Apostolski Novo Milleninio Ineunte Ojca Świetego Jana Pawła II do biskupów, duchowieństwa i wiernych na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.

3. Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Kapłanów o Wiernych całego Kościoła Katolickiego o zadaniach rodziny Chrześcijańskiej

w świecie współczesnym.

4. List Ojca Świętego Jana Pawła II do osób w podeszłym wieku.

5. Encyklika Evangelium Vitae Ojca Świetego Jana Pawła II do biskupów, do kapłanów i diakonów, do zakonników i zakonnic, do katolików świeckich oraz wszystkich ludzi dobrej

woli o wartościach i nienaruszalności życia ludzkiego.

7. Orędzie na Światowy Dzień Chorego, 1994 r.

Opieka paliatywna i hospicyjna w dziełach Jan Paweł II

Towarzyszyć choremu aż do końca.

W dniach 11-13 listopada 2004 r. w Auli Synodalnej odbywała się Konferencja Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia poświęcona leczeniu paliatywnemu. Uczestniczyło w niej ok. 700 specjalistów z 76 krajów, a także 17 ambasadorów i charge d’affaires przy Stolicy Apostolskiej oraz kilku ministrów zdrowia. Prace konferencji podzielone były na trzy części, poświęcone następującym tematom: sytuacja leczenia paliatywnego w dzisiejszym świecie,; leczenie paliatywne w świetle Ewangelii i dialog międzyreligijny; wizja przyszłości. większej informacji na ten temat w środkach

masowego przekazu.... W piątek 12 listopada w Auli Pawła VI odbyła się audiencja dla

uczestników konferencji. Kard. Javier Lozano Baragan, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, powitał Papieża w imieniu zebranych i przedstawił syntetycznie tematykę obrad, po czym Jan Paweł II wygłosił do nich przemówienie.

Księże Kardynale, czcigodni Bracia w biskupstwie, drodzy Bracia i Siostry !

1. Z radością spotykam się z wami z okazji odbywającej się obecnie konferencji papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Składając tę wizytę, pragniecie potwierdzić, że jako ludzie i naukowcy angażujecie się na rzecz tych, którzy cierpią.

Dziękuję kard. Javierowi Lozano Barraganowi za życzliwe słowa, które przed chwilą skierował do mnie w imieniu wszystkich. Wyrażam wdzięczność i szacunek tym, którzy uczestniczyli w konferencji, a także tak licznym lekarzom i pracownikom służby zdrowia, którzy na całym świecie służą swą wiedzą naukową oraz swymi ludzkimi i duchowymi zdolnościami, by uśmierzać ból i przeciwdziałać jego następstwo,.

2. Medycyna zawsze służy życiu. Również wtedy, kiedy uświadamia sobie, że nie może zwalczyć poważnej patologii, wykorzystując swoje możliwości, by ulżyć cierpieniu. Pracować z pasją, by pomóc pacjentowi w każdej sytuacji, znaczy mieć świadomość niezbywalnej godności każdego człowieka, również w ekstremalnych warunkach końcowego stadium życia. W posłudze na rzecz tego, kto cierpi, chrześcijanin widzi podstawowy wymiar własnego powołania: bowiem, gdy wypełnia to zadanie, wie, że troszczy się o samego Chrystusa (por. Mt 25, 35-40).

„Przez Chrystusa i w Chrystusie więc rozświetlana jest tajemnica cierpienia i śmierci, która poza Jego Ewangelią przygniata nas” (Gaudium et spes, 22). Kto w wierze otwiera się na to światło, znajduje pociechę we własnym cierpieniu i staje się zdolny nieść ulgę w cierpieniu drugiemu człowiekowi. Istnieje bowiem bezpośredni związek między zdolnością do znoszenia cierpienia i zdolnością do niesienia pomocy cierpiącemu. Codzienne doświadczenie uczy nas, że osoby bardzo wrażliwe na ból drugiego człowieka i bardziej poświęcające się, by koić ból innych, są również bardziej gotowe pogodzić się - z pomocą Bożą – z własnym cierpieniem.

3. Miłość bliźniego, wymownie przedstawiona przez Jezusa w przypowieści o dobrym Samarytaninie (por. Łk 10, 29 nn.), pozwala uznać godność każdej osoby, również wtedy, gdy na skutek choroby jej życie stało się uciążliwe. Cierpienie, starość, stan nieświadomości oraz bliskość śmierci nie pomniejszają niezbywalnej godności osoby, stworzonej na obraz Boży.

Jednym z dramatów spowodowanych przez etykę roszczącą sobie prawo do stanowienia, kto ma żyć, a kto umierać, jest eutanazja. Nawet jeżeli jest uzasadniana

błędnie pojmowanymi współczuciem i obroną godności, eutanazja zamiast uwolnić osobę od cierpienia, unicestwia ją.

Kiedy współczuciu nie towarzyszy pragnienie, by stawić czoło cierpieniu i towarzyszyć cierpiącemu, prowadzi ono do unicestwienia życia, by pokonać ból, obalając w ten sposób statut etyczny medycyny.

4. I przeciwnie, prawdziwe współczucie pobudza do wszystkich rozumnych wysiłków sprzyjających uzdrowieniu pacjenta. Jednocześnie pomaga ono zatrzymać się, kiedy żądne działanie nie wydaje się już przybliżać do osiągnięcia tego celu.

Rezygnacja z uporczywej terapii nie jest odrzuceniem pacjenta i jego życia. Przedmiotem bowiem rozważań nad stosownością rozpoczęcia lub kontynuacji terapii nie jest wartość życia ludzkiego, lecz wartość medycznego zabiegu na pacjencie.

Ewentualna decyzja nie rozpoczynania lub przerwania leczenia będzie uważana za etycznie poprawną, jeśli okazuje się ono nieskuteczne lub wyraźnie nie współmierne do celu, jakim jest podtrzymywanie życia bądź odzyskanie zdrowia. Dlatego też odrzucenie uporczywych działań terapeutycznych jest wyrazem szacunku, jaki w każdym momencie należy okazywać pacjentowi.

Właśnie ten szacunek płynący z miłości pomoże towarzyszyć pacjentowi aż do końca, podejmując wszystkie możliwe działania i starania, aby ulżyć mu w cierpieniu oraz sprawić, aby ostatnia faza jego ziemskiej egzystencji, o ile to możliwe, była pogodna i pozwoliła jego duszy przygotować się na spotkanie z Ojcem niebieskim.

5. Zwłaszcza w tej fazie choroby, w której nie można już stosować współmiernych i skutecznych terapii, a jednocześnie należy unikać wszelkich form uporu w działaniu lub uporczywej terapii, pojawia się potrzeba „terapii paliatywnych”, których celem, jak stwierdza Encyklika Evangelium vitae, „jest złagodzenie cierpienia w końcowym stadium choroby i zapewnienie pacjentowi potrzebnego mu ludzkiego wsparcia n.65)”.

Terapie paliatywne, zwłaszcza w przypadku pacjenta w końcowym stadium choroby, maja bowiem na celu złagodzenie rozlicznych objawów cierpienia natury fizycznej, psychicznej i umysłowej i dlatego wymagają interwencji ekipy specjalistów kompetentnych w zakresie medycyny, psychologii i religii, zgodnie wspomagających pacjenta w fazie krytycznej.

W szczególności Encyklika Evangelium vitae przedstawia syntetycznie tradycyjne nauczanie na temat godziwego, a czasem koniecznego stosowania środków przeciwbólowych z poszanowaniem wolności pacjentów, którzy w miarę możliwości powinni być w stanie „wypełnić swoje obowiązki moralne i rodzinne, zwłaszcza zaś powinni mieć możliwość świadomego przygotowania się na ostateczne spotkanie z Bogiem” (n.65).

Z drugiej strony, podczas gdy nie powinno się pozbawiać pacjentów, którzy tego potrzebują, ulgi, jaka niosą środki przeciwbólowe, ich stosowanie powinno być

współmierne do nasilenia bólu i możliwości jego uśmierzania; należy przy tym unikać jakiejkolwiek formy eutanazji, do której doszłoby przy zastosowaniu silnych dawek środków przeciwbólowych właśnie w celu spowodowania śmierci.

Aby możliwe było urzeczywistnienie tej złożonej pomocy, konieczna jest formacja specjalistów w zakresie terapii paliatywnych w specjalnych strukturach dydaktycznych, którymi mogą być zainteresowani również psycholodzy i duszpasterze.

6. Jednakże nauka i technika nigdy nie będą mogły udzielić zadawalającej odpowiedzi na egzystencjalne pytania ludzkiego serca. Na te pytania może odpowiedzieć jedynie wiara. Kościół zamierza nadal wnosić swój specyficzny wkład, okazując ludzkie i duchowe wsparcie chorym, którzy pragną otworzyć się na pełne miłości orędzie Boga, zawsze czułego na łzy tych, którzy się do Niego zwracają (por. Ps 40 [39], 13). W tym kontekście jasne jest znaczenie duszpasterstwa służby zdrowia, w którym szczególna rolę odgrywają kapelanie szpitalne, tak wiele czyniące dla umocnienia duchowego tych, którzy przebywają w placówkach służby zdrowia.

Nie sposób zapomnieć o cennym wkładzie wolontariuszy, których posługę pobudza owa wyobraźnia miłosierdzia rodząca nadzieję także pośród gorzkiego doświadczenia cierpienia. To również za ich pośrednictwem Jezus może dzisiaj nadal przechodzić pomiędzy ludźmi, czyniąc dobrze i ich uzdrawiając (por. Dz 10, 38).

7. W ten sposób Kościół wnosi swój wkład w tę pasjonującą misję dla dobra osób, które cierpią. Niech Pan oświeci wszystkich, którzy są blisko chorych, niech ich umacnia, by trwali w pełnieniu różnych zadań, w różnych zakresach odpowiedzialności.

Niechaj Maryja, Matka Chrystusa, towarzyszy wszystkim w trudnych chwilach bólu i choroby, aby ludzkie cierpienie mogło być włączone w zbawcze misterium Chrystusowego krzyża.

Do tych życzeń dołączam moje błogosławieństwo.

L’osservatore Romano Nr 2/2005

Orędzie Papieża Jana Pawła II na II Światowy Dzień Chorego 1994 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatpore Romano”, wyd. polskie, rok XV, nr 1 (159) 1994, s. 7-9 (fragmenty)

...7. Zwracam się do was, pracownicy służby zdrowia, lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, kapelani i siostry zakonne, pracownicy techniczni i wolontariusze.

Na wzór Dobrego Samarytanina pomagajcie i służcie chorym i cierpiącym, szanując w nich zawsze przede wszystkim godność osoby, a oczami wiary dostrzegając w nich obecność Jezusa cierpiącego. Strzeżcie się obojętności, która może wynikać z przyzwyczajenia. Odnawiajcie codzienne postanowienie bycia braćmi i siostrami wszystkich bez żadnej różnicy; w swoją niezastąpioną pracę zawodową, wykonywaną w

ramach dobrze zorganizowanych struktur; wkładajcie „serce”, które jedynie jest zdolne nadać im ludzkie oblicze (por. Salvifici doloris, 29).

Orędzie Papieża Jana Pawła II na VI Światowy Dzień Chorego 1998 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVIII, nr 10 (196), 1997, s. 4-6 (fragmenty).

...Wzywam społeczność kościelną i cywilną, by niosły pomoc w trudnych sytuacjach, w jakich znajduje się wiele rodzin, dźwigających ciężar kogoś bliskiego; zarazem jednak przypominam, że Chrystusowy nakaz nawiedzania chorych skierowany jest przede wszystkim do krewnych osoby dotkniętej cierpieniem. Opieka nad chorym członkiem rodziny sprawowana z miłością i poświęceniem oraz wspomagana wiarą, modlitwą i sakramentami może stać się niezastąpioną formą terapii dla samego chorego, dla wszystkich zaś okazją do odkrycia cennych wartości humanistycznych i duchowych.

... 9. W tym kontekście myślę zwłaszcza o pracownikach służby zdrowia i o duszpasterzach, o ludziach, którzy z racji wykonywanego zawodu lub jako wolontariusze stykają się nieustannie z chorymi i ich potrzebami. Pragnę ich wezwać, aby zachowali jak największe mniemanie o pracy, jaka została im powierzona, i nie ustępowali w obliczu trudności i niezrozumienia. Pracować w dziedzinie ochrony zdrowia nie znaczy jedynie walczyć z chorobą, ale nade wszystko podnosić jakość ludzkiego życia. Ponadto chrześcijanin, świadomy, że „chwałą Bożą jest człowiek żyjący”, umie czcić Boga w ludzkim ciele zarówno wtedy, gdy jest ono pełne siły, żywotności i piękna, jak i wtedy, gdy okazuje się słabe i nieodporne. Zawsze głosi transcendentną wartość osoby, której wartość pozostaje nie naruszona mimo cierpienia, choroby i starości. Dzięki wierze w zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią oczekuje z ufnością chwili, gdy Bóg „przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,21).

Orędzie Papieża Jana Pawła II na VII Światowy Dzień Chorego 1999 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX, nr 2 (210), 1999, s. 6-8 (fragmenty).

...6. Pracownikom służby zdrowia- lekarzom, farmaceutom, pielęgniarzom, kapelanom, zakonnikom i zakonnicom, pracownikom administracji i wolontariuszom - którzy na mocy swego powołania i zawodu mają być strażnikami i sługami ludzkiego życia, pragnę raz jeszcze wskazać przykład Chrystusa: posłany przez Ojca jako najwyższy dowód Jego

nieskończonej miłości (por. J 3,16), Jezus nauczył człowieka „świadczyć dobro cierpieniem - oraz świadczyć dobro cierpiącemu”, przez co „w tym podwójnym aspekcie odsłonił sens cierpienia do samego końca” (Salvifici doloris, 30).

Pochylając się z miłością nad cierpiącymi, uczcie się poznawać głęboką rzeczywistość tajemnicy cierpienia. Cierpienie, którego jesteście świadkami, niech będzie dla was miarą poświęcenia, jakiego się od was oczekuje. Zaś pełniąc tę służbę na rzecz życia, bądźcie otwarci na współpracę ze wszystkimi, ponieważ „sprawa życia oraz jego ochrony i promocji nie jest wyłącznie prerogatywą chrześcijan. (...). Życie ma w sobie niewątpliwie coś świętego i religijnego, ale ten jego aspekt nie dotyczy tylko wierzących” (Evangelium vitae, 101). Skoro cierpiący nie prosi o nic innego, jak tylko o pomoc, to i wy przyjmujecie pomoc od wszystkich, jeżeli chce się ona wyrazić w geście miłości.

„GODNOŚĆ CZŁOWIEKA UMIERAJĄCEGO”

27 II - Do uczestników zgromadzenia ogólnego Papieskiej Akademii „Pro Vita”

... Pragnę wyrazić uznanie dla całej działalności, obejmującej badania naukowe i rozpowszechnianie informacji, którą Papieska Akademia zdołała zorganizować i zrealizować w pierwszym pięcioleciu swego istnienia. Jako temat refleksji wybraliście <<godność człowieka umierającego>>, aby rozjaśnić światłem nauczania Kościoła i mądrością zagadnienie kluczowe i w pewnym sensie nowe. Życie umierających i poważnie chorych jest dzisiaj bowiem wystawione na zagrożenia, których przejawem jest czasem niehumanitarne traktowanie, a kiedy indziej zaniedbanie czy wręcz całkowite odrzucenie, które może prowadzić nawet do eutanazji.

2. Zjawisko odrzucenia umierającego, coraz powszechniejsze w społeczeństwie rozwiniętym, ma różne przyczyny i wiele wymiarów, którym wasza analiza poświęca należne miejsce.

Istnieje wymiar społeczno - kulturowy, określany mianem <<zatajenia śmierci>>: społeczeństwa, których organizacja podporządkowana jest dążeniu do dobrobytu materialnego, postrzegają śmierć jako nonsens, a dążąc do uniknięcia pytań, jakie ona stawia, proponują czasem, aby bezboleśnie przyspieszyć jej nadejście. Tak zwana <<kultura dobrobytu>> często niesie z sobą niezdolność dostrzeżenia sensu życia w sytuacjach cierpienia i ograniczenia, jakie towarzyszą zbliżaniu się człowieka do śmierci. Ta niezdolność pogłębia się jeszcze, gdy wpisana jest w kontekst humanizmu zamkniętego na transcendencję, a jej wyrazem jest często utrata wiary w wartość człowieka i życia.

Istnieje też wymiar filozoficzny i ideologiczny, który polega na odwoływaniu się do absolutnej autonomii człowieka, tak jakby on sam był sprawcą własnego życia.

Zwolennicy tej wizji posługują się zasadą samookreślenia i posuwają się nawet do pochwały samobójstwa i eutanazji jako paradoksalnych form afirmacji i zarazem destrukcji własnego <<ja>>..

Z kolei wymiar medyczny i opiekuńczy przejawia się w tendencji do ograniczania opieki lekarskiej nad osobami poważnie chorymi, które umieszcza się w instytucjach sanitarnych, gdzie nie zawsze można im zapewnić indywidualną i humanitarną opiekę. W konsekwencji pacjenci takich instytucji nierzadko zostają pozbawieni kontaktu z rodziną i narażeni są na swego rodzaju tyranię techniki, która poniża ich godność.

Na koniec, odczuwalne jest też ukryte oddziaływanie tzw. <<etyki utylitarystycznej>>, która sprawia, że wiele społeczeństw rozwiniętych rządzi się zasadą skuteczności i wydajności: w tej perspektywie człowiek ciężko chory i umierający, który potrzebuje długotrwałej i specjalistycznej opieki, postrzegany jest - z punktu widzenia kosztów i zysków - jako ciężar przynoszący straty. Taki sposób myślenia prowadzi do ograniczenia opieki nad ludźmi w ostatniej fazie życia.

3. Taki jest kontekst ideologiczny, z którego czerpią inspirację coraz częstsze kampanie propagandowe, mające doprowadzić do legalizacji eutanazji i samobójstwa wspomaganego. Rezultaty jakie udało się im osiągnąć w niektórych krajach, w postaci orzeczeń Sądu Najwyższego lub ustaw parlamentarnych, świadczą o powszechności pewnych poglądów.

Wszystko jest przejawem szerzenia się kultury śmierci, której oddziaływanie możemy dostrzec także w innych zjawiskach, wynikających w taki czy inny sposób z braku należytego poszanowania ludzkiej godności: należą do nich między innymi śmierć z głodu, śmierć zadana przemocą, śmierć poniesiona na wojnie, na skutek niedostatecznej kontroli ruchu drogowego lub nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa pracy.

W obliczu tych nowych przejawów kultury śmierci Kościół musi pozostać wierny swojej miłości do człowieka, który <<jest pierwszą drogą, po której powinien kroczyć Kościół>> (Redemptor hominis, 14). Kościół ma dziś rozjaśniać oblicze człowieka, zwłaszcza człowieka umierającego, światłem swojego nauczania, światłem rozumu i wiary; ma obowiązek skupiać wokół siebie, jak to już czynił w innych równie poważnych sytuacjach, wszystkie najlepsze siły społeczności i ludzi dobrej woli, aby człowiek umierający znów został otoczony miłością i solidarnością.

Kościół jest świadomy, że doświadczeniu śmierci towarzyszą zawsze szczególnie intensywne ludzkie uczucia: oto życie człowieka dobiega końca, zostają rozerwane więzi uczuciowe, pokoleniowe, społeczne, które należą do samej istoty osobowości; w świadomości osoby umierającej oraz tych, który się nią opiekują, nadzieja nieśmiertelności zmaga się z lękiem przed nieznanym, który nęka nawet umysły najbardziej oświecone. Kościół zabiera publicznie głos, aby nie poniżano godności

umierającego, ale by otoczono go troskliwą miłością i opieką w chwili, gdy przygotowuje

się do przekroczenia progu czasu i do wejścia w wieczność....

5. Czasy, w których żyjemy, wymagają mobilizacji wszystkich sił chrześcijańskiej miłości i ludzkiej solidarności. Trzeba bowiem stawić czoło nowemu wyzwaniu, jakim jest legalizacja eutanazji i samobójstwa wspomaganego. W tym celu nie wystarczy przeciwstawić się tej śmiercionośnej tendencji na forum opinii publicznej i parlamentów, ale trzeba sprawić, aby społeczeństwo i struktury samego Kościoła aktywnie starały się zapewnić godziwą opiekę człowiekowi umierającemu.

W tym kontekście pragnę wyrazić uznanie i poparcie wszystkim, którzy prowadzą dzieła

i podejmują inicjatywy mające zapewnić opiekę osobom poważnie chorym, trwale upośledzonym umysłowo i umierającym. Niech starają się, jeśli to konieczne, dostosowywać istniejące już struktury opieki do nowych potrzeb, aby żaden człowiek umierający nie pozostał opuszczony, osamotniony i pozbawiony opieki w obliczu śmierci. Taką lekcję pozostawili nam liczni święci i święte w ciągu stuleci, a ostatnio także Matka Teresa z Kalkuty swoją opatrznościową posługą. Trzeba wychowywać każdą wspólnotę diecezjalną i parafialną, aby umiała opiekować się swoimi starcami, leczyć i nawiedzać swoich chorych w domach i w instytucjach służby zdrowia, na miarę potrzeb.

Takie kształtowanie świadomości w rodzinach i w szpitalach z pewnością przyczyni się do szerszego stosowania <<terapii paliatywnej>> u osób ciężko chorych i umierających, która pozwoli na złagodzenie ich cierpień, a zarazem na zapewnienie im pociechy duchowej przez gorliwą i troskliwą opiekę. Należy stworzyć nowe dzieła, aby zadbać o samotnych ludzi starszych, którzy nie są już samowystarczalni, ale nade wszystko trzeba rozbudować struktury wspomagające ekonomicznie i moralnie opiekę domową: rodziny bowiem, które decydują się pozostawić w domu osobę poważnie chorą, czynią to nieraz za cenę ogromnych wyrzeczeń.

Kościoły lokalne i zgromadzenia zakonne mogą dać na tym polu świadectwo, które pociągnie innych, pomne na słowa Chrystusa o tych, którzy niosą pomoc chorym: <<byłem chory, a odwiedziliście Mnie>> (Mt 25, 36).

Maryja, Matka Bolesna, która stała przy Jezusie umierającym na Krzyżu niech napełni Matkę Kościół Jego Duchem i wspomaga go w wypełnianiu tej misji.

Wszystkim udzielam mego błogosławieństwa.

„L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX, nr 4 (212)

1999, s 47-49

w swoich orędziach na Dzień Chorego bardzo często zwracał się do chorych, zbliżających się do końca życia oraz do Pracowników i Wolontariuszy, którzy im towarzyszą. W dniach 11-13 listopada 2004 r. w Auli Synodalnej odbywała się Konferencja Papieskiej Rady ds.

Duszpasterstwa Służby Zdrowia poświęcona leczeniu paliatywnemu. Uczestniczyło w niej ok. 700 specjalistów z 76 krajów, a także 17 ambasadorów i charge d’affaires przy Stolicy Apostolskiej oraz kilku ministrów zdrowia. Prace konferencji podzielone były na trzy części, poświęcone następującym tematom: sytuacja leczenia paliatywnego w dzisiejszym świecie,; leczenie paliatywne w świetle Ewangelii i dialog międzyreligijny; wizja przyszłości. większej informacji na ten temat w środkach masowego przekazu.... W

piątek 12 listopada w Auli Pawła VI odbyła się audiencja dla uczestników konferencji. Kard. Javier Lozano Baragan, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, powitał Papieża w imieniu zebranych i przedstawił syntetycznie tematykę obrad, po czym Jan Paweł II wygłosił do nich przemówienie.

... 4. Obchody Światowego Dnia Chorego - ich przygotowanie, przebieg i cele - nie mają być tylko czysto zewnętrzną manifestacją, skoncentrowaną na doraźnych, choćby nawet godnych pochwały inicjatywach, ale muszą poruszyć sumienia, by uświadomić im, jak ważny wkład wnosi ludzka i chrześcijańska służba cierpiącym w lepsze porozumienie między ludźmi, a w konsekwencji w budowanie prawdziwego pokoju.

Podstawowym bowiem warunkiem pokoju jest zapewnienie cierpiącym i chorym szczególnej opieki ze strony władz publicznych, organizacji krajowych i międzynarodowych oraz wszystkich ludzi dobrej woli.

... Żywe dzisiaj oczekiwanie humanizacji medycyny i opieki medycznej domaga się bardziej zdecydowanych działań. Aby jednak opieka medyczna mogła stać się bardziej ludzka i dostosowana do potrzeb, niezbędna jest możliwość odwołania się do transcendentnej wizji człowieka, która pozwala dostrzec w chorym, obrazie i dziecku Bożym, wartość i świętość życia. Każdy człowiek doświadcza choroby i bólu: miłość do cierpiących jest znakiem i miarą poziomu cywilizacji i rozwoju narodu.

5. Wy drodzy chorzy na całym świecie, którym poświęcony jest Światowy Dzień Chorego, przeżywajcie jego coroczne obchody jako zwiastowanie żywej i pokrzepiającej obecności Pana. Wasze cierpienia, przyjmowane i znoszone z niezachwianą wiarą, zjednoczone z cierpieniami Chrystusa, zyskują niezwykłą wartość i służą życiu Kościoła i dobru ludzkości.

Dla was pracownicy służby zdrowia, powołani do wzniosłego, chwalebnego i przykladnego świadectwa sprawiedliwości i miłości, Światowy Dzień Chorego niech będzie nową zachętą do wytrwania w waszej trudnej służbie, do zachowania wrażliwości na głębokie wartości osoby i szacunku dla ludzkiej godności oraz do ofiarnej obrony życia od poczęcia aż do naturalnego końca.

Watykan, 21 października 1992 roku

Orędzie Papieża Jana Pawła II na Światowy Dzień Chorego 1993 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XIV, nr 1 (149) 1993, s.8-9 (fragnmenty)

...7. Zwracam się do was, pracownicy służby zdrowia, lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, kapelani i siostry zakonne, pracownicy techniczni i wolontariusze.

Na wzór Dobrego Samarytanina pomagajcie i służcie chorym i cierpiącym, szanując w nich zawsze przede wszystkim godność osoby, a oczami wiary dostrzegając w nich obecność Jezusa cierpiącego. Strzeżcie się obojętności, która może wynikać z przyzwyczajenia. Odnawiajcie codzienne postanowienie bycia braćmi i siostrami wszystkich bez żadnej różnicy; w swoją niezastąpioną pracę zawodową, wykonywaną w ramach dobrze zorganizowanych struktur; wkładajcie „serce”, które jedynie jest zdolne nadać im ludzkie oblicze (por. Salvifici doloris, 29).

...9. Drodzy chorzy ! Umocnieni wiarą, stawiajcie czoło cierpieniu we wszystkich jego formach, nie traćcie odwagi i nie ulegajcie pesymizmowi. Przyjmując daną wam przez Chrystusa szansę, uczyńcie swój los znakiem łaski i miłości. Wtedy wasze cierpienie nabierze zbawczej wartości i będzie dopełniać Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1,24). ...

Watykan, 8 grudnia 1993 roku

Orędzie Papieża Jana Pawła II na II Światowy Dzień Chorego 1994 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatpore Romano”, wyd. polskie, rok XV, nr 1 (159) 1994, s. 7-9 (fragmenty)

6. Zwracam się do was, lekarze i pielęgniarze, członkowie stowarzyszeń i grup wolontariatu, którzy służycie chorym. Wasza działalność będzie prawdziwym świadectwem i konkretnym działaniem na rzecz pokoju, jeśli będziecie umieli ofiarować prawdziwą miłość tym, z którymi się stykacie, i jeśli jako wierzący nauczycie się czcić w nich obecność samego Chrystusa. To wezwanie skierowane jest w szczególny sposób do kapłanów, zakonników i zakonnic, którzy ze względu na charyzmat swego zgromadzenia lub konkretną formę apostolatu są zaangażowani bezpośrednio w duszpasterstwo służby zdrowia.

Wyrażam szczere uznanie dla wszystkiego, co czynicie z tak wielkim poświęceniem i wielkodusznym oddanie, i żywię nadzieję, że wszyscy, którzy wykonują zawody medyczne i paramedyczne, będą to czynić z entuzjazmem i w postawie ofiarnej służby. Proszę zarazem Pana żniwa, by posłał licznych i świętych robotników do pracy na

rozległym polu ochrony zdrowia, tak ważnego dla głoszenia Ewangelii i świadczenia o niej.

Maryja, Matka cierpiących, niech stoi u ich boku w godzinie próby i niech wspiera wysiłki tych, którzy poświęcają życie służbie chorym.

Watykan, 21 listopada 1994 roku, w siedemnastym roku

Pontyfikatu.

Orędzie Papieża Jana Pawła II na III Światowy Dzień Chorego 1995 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVI, nr 1 (169), 1995, s. 10-11.

...7. To moje wezwanie kieruję także do was, Pasterzy wspólnot kościelnych, oraz do was, odpowiedzialnych za duszpasterstwo służby zdrowia, abyście starannie przygotowywali się do obchodów Światowego Dnia Chorego, podejmując inicjatywy, które uwrażliwiają Lud Boży i całe społeczeństwo na rozległą i złożoną problematykę opieki medycznej i zdrowia.

I wy, pracownicy służby zdrowia - lekarze, farmaceuci, pielęgniarki, kapelani, zakonnicy i zakonnice, urzędnicy i wolontariusze - zwłaszcza wy. kobiety, od najdawniejszych czasów oddające się pielęgnowaniu chorych i niesieniu im duchowego wsparcia, ożywiajcie i umacniajcie ducha wspólnoty między chorymi, członkami ich rodzin oraz we wspólnocie kościelnej.

Towarzyszcie chorym i ich rodzinom, starając się, by ci, którzy są poddani próbie, nigdy nie czuli się zepchnięci na margines. Dzięki temu doświadczeniu cierpienie stanie się dla każdego szkołą wielkodusznej ofiarności. ...

Watykan, 11 listopada 1995 roku, we Wspomnienie najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła

Orędzie Papieża Jana Pawła II na IV Światowy Dzień Chorego 1996 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVII, nr 1 (179), 1996, s. 7-8 (fragmenty)

...Wzywam społeczność kościelną i cywilną, by niosły pomoc w trudnych sytuacjach, w jakich znajduje się wiele rodzin, dźwigających ciężar kogoś bliskiego; zarazem jednak przypominam, że Chrystusowy nakaz nawiedzania chorych skierowany jest przede wszystkim do krewnych osoby dotkniętej cierpieniem. Opieka nad chorym członkiem rodziny sprawowana z miłością i poświęceniem oraz wspomagana wiarą, modlitwą i

sakramentami może stać się niezastąpioną formą terapii dla samego chorego, dla wszystkich zaś okazją do odkrycia cennych wartości humanistycznych i duchowych.

... 9. W tym kontekście myślę zwłaszcza o pracownikach służby zdrowia i o duszpasterzach, o ludziach, którzy z racji wykonywanego zawodu lub jako wolontariusze stykają się nieustannie z chorymi i ich potrzebami. Pragnę ich wezwać, aby zachowali jak największe mniemanie o pracy, jaka została im powierzona, i nie ustępowali w obliczu trudności i niezrozumienia. Pracować w dziedzinie ochrony zdrowia nie znaczy jedynie walczyć z chorobą, ale nade wszystko podnosić jakość ludzkiego życia. Ponadto chrześcijanin, świadomy, że „chwałą Bożą jest człowiek żyjący”, umie czcić Boga w ludzkim ciele zarówno wtedy, gdy jest ono pełne siły, żywotności i piękna, jak i wtedy, gdy okazuje się słabe i nieodporne. Zawsze głosi transcendentną wartość osoby, której wartość pozostaje nie naruszona mimo cierpienia, choroby i starości. Dzięki wierze w zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią oczekuje z ufnością chwili, gdy Bóg „przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,21).

Inaczej niż ci, którzy „nie mają nadziei” (1 Tes 4,13), chrześcijanin wie, że czas cierpienia pozwala doświadczyć nowego życia i łaski zmartwychwstania. To przekonanie wyraża przez leczenie chorób, przez troskę o chorych i opiekę nad nimi, przez udział w życiu Chrystusa, do którego ma dostęp przez modlitwę i sakramenty. Czyż opieka nad człowiekiem chorym i umierającym, pomoc okazywana „człowiekowi zewnętrznemu”, bliskiemu już kresu, aby „człowiek wewnętrzny” mógł się odnawiać każdego dnia (por. 2 Kor 4,16), nie jest uczestnictwem w tym „procesie zmartwychwstania”, który Chrystus zainicjował w dziejach ludzkości przez misterium paschalne i które urzeczywistni się w pełni na końcu czasów ? Czyż nie na tym polega „obrona tej nadziei” (por. 1 P 3,15), która została nam dana ? Każda łza jest już zwiastowaniem czasów ostatecznych, zapowiedzią ostatecznej pełni (por. Ap 21,4 i Iz 25,8 ).

Świadoma tego wspólnota chrześcijańska opiekuje się czynnie chorymi i zabiega o wzrost jakości życia, współpracując w tym z wszystkimi ludźmi dobrej woli. Tę trudną misję w służbie człowieka pełni zarówno przez dialog z siłami, które reprezentują inne wizje moralności, dialog nacechowany szacunkiem, ale i wiernością własnym poglądom, przez czynny udział w kształtowaniu prawodawstwa chroniącego środowisko naturalne, przez poparcie dla sprawiedliwego rozdziału środków ochrony zdrowia, przez rozwijanie solidarności między narodami bogatymi a ubogimi (por. Tertio millennio adveniente, 46).

Watykan, 29 czerwca 1997 roku, uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła Orędzie Papieża Jana Pawła II na VI Światowy Dzień Chorego 1998 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XVIII, nr 10 (196), 1997, s. 4-6 (fragmenty).

Do wszystkich ludzi dobrej woli

... 4. Żadne wołanie, wznoszące się z ludzkich serc, nie jest równie głośne, jak wołanie o zdrowie i o ochronę zdrowia. Jest zatem zrozumiałe, że ludzka solidarność na wszystkich płaszczyznach może i powinna rozwijać się nade wszystko w tej sferze. Należy zatem „przeprowadzić poważną i głęboką analizę organizacji służby zdrowia, dążąc do tego, aby jej instytucje coraz bardziej stawały się miejscami świadectwa miłości do ludzi „

Z drugiej strony, odpowiedź oczekiwana przez ludzi cierpiących musi być dostosowana do potrzeb ich samych, oni zaś pragną nade wszystko daru obecności i współczucia, solidarnej miłości i ofiarnego, czasem wręcz heroicznego poświęcenia. Kontemplacja tajemnicy ojcostwa Bożego niech stanie się źródłem nadziei dla chorych oraz szkołą troskliwej opieki dla tych, którzy niosą im pomoc.

... 5. Do chorych w każdym wieku i stanie, do cierpiących na wszelkiego rodzaju dolegliwości, a także do ofiar katastrof i tragicznych wypadków kieruję wezwanie, by powierzyli się ojcowskim ramionom Boga. Wiemy, że życie zostało nam ofiarowane przez Ojca w darze jako najwyższy wyraz Jego miłości i że w każdych okolicznościach pozostaje Jego darem. To przekonanie winno przyświecać wszystkim naszym najbardziej odpowiedzialnym decyzjom, nawet jeśli nasza ograniczona kondycja sprawia, że ich skutki mogą się nam czasem wydawać niejasne i niepewne. Do niego też odwołuje się psalmista, gdy wzywa: „Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy” (Ps 55 [54], 23).

...6. Pracownikom służby zdrowia- lekarzom, farmaceutom, pielęgniarzom, kapelanom, zakonnikom i zakonnicom, pracownikom administracji i wolontariuszom - którzy na mocy swego powołania i zawodu mają być strażnikami i sługami ludzkiego życia, pragnę raz jeszcze wskazać przykład Chrystusa: posłany przez Ojca jako najwyższy dowód Jego nieskończonej miłości (por. J 3,16), Jezus nauczył człowieka „świadczyć dobro cierpieniem - oraz świadczyć dobro cierpiącemu”, przez co „w tym podwójnym aspekcie odsłonił sens cierpienia do samego końca” (Salvifici doloris, 30).

Pochylając się z miłością nad cierpiącymi, uczcie się poznawać głęboką rzeczywistość tajemnicy cierpienia. Cierpienie, którego jesteście świadkami, niech będzie dla was miarą poświęcenia, jakiego się od was oczekuje. Zaś pełniąc tę służbę na rzecz życia, bądźcie otwarci na współpracę ze wszystkimi, ponieważ „sprawa życia oraz jego ochrony i promocji nie jest wyłącznie prerogatywą chrześcijan. (...). Życie ma w sobie niewątpliwie coś świętego i religijnego, ale ten jego aspekt nie dotyczy tylko wierzących” (Evangelium vitae, 101). Skoro cierpiący nie prosi o nic innego, jak tylko o pomoc, to i wy przyjmujecie pomoc od wszystkich, jeżeli chce się ona wyrazić w geście miłości.

Watykan, 8 grudnia 1998 roku

Orędzie Papieża Jana Pawła II na VII Światowy Dzień Chorego 1999 roku obchodzony 11 lutego w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX, nr 2 (210), 1999, s. 6-8 (fragmenty).

SZACUNEK DLA LUDZI W PODESZŁYM WIEKU

31.X.1998 - przemówienie do uczestników konferencji zorganizowanej przez papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia

3. Starość jest trzecim etapem życia: narodziny, jego rozwój i zmierzch - to trzy momenty tajemnicy istnienia, tajemnicy ludzkiego życia, które <<pochodzi od Boga, jest Jego darem, ego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu>>

(Evangelium vitae, 39)...

...Relacja między rodziną, a ludźmi starszymi winna być postrzegana jako wymiana darów. Także człowiek stary może dawać; nie należy lekceważyć doświadczenia zdobytego z wiekiem. Nawet jeśli zdarza się, że nie nadąża ono za zmieniającymi się czasami, zachowuje wartość jako zespół przeżyć, które mogą się stać źródłem wskazań dla członków rodziny, utrwalając ducha społeczności rodzinnej, jej obyczaje, tradycje zawodowe, przekonania religijne itp. Wszyscy wiemy, jak szczególnie bliska więź łączy ludzi starszych z dziećmi. Ale także dorośli, jeśli potrafią otoczyć starszych szacunkiem i miłością mogą czerpać z ich mądrości i roztropności, aby podejmować słuszne decyzje.

6. W tej właśnie perspektywie społeczeństwo powinno odkryć na nowo solidarność między pokoleniami, powinno odkryć sens i znaczenie starości w społeczeństwie zdominowanym przez mit wydajności i sprawności fizycznej. Musimy zapewnić człowiekowi starszemu bezpieczne i godziwe warunki życia, a jego rodzinie należy pomóc także materialnie, aby mogła pozostać naturalnym środowiskiem więzi międzypokoleniowych.

Osobną uwagę należy poświęcić także opiece socjalno - zdrowotnej i rehabilitacyjnej, która często okazuje się konieczna. Postęp techniki w dziedzinie ochrony zdrowia przedłuża życie, ale nie zawsze podnosi jego jakość. Należy kształtować takie systemy opieki, które na pierwszym miejscu stawiają godność człowieka starszego i pomagają mu

- w miarę możliwości - zachować poczucie własnej wartości, aby nie doszło do sytuacji, w której poczuje się bezużytecznym ciężarem i będzie pragnął lub wręcz domagał się śmierci (por. Evangelium vitae, 94).

... 8. Szacunek, jaki winniśmy starszym, każe mi raz jeszcze podnieść głos przeciw wszelkim praktykom skracania życia, określanych wspólnym mianem eutanazji.

Wbrew zsekularyzowanej mentalności, która nie szanuje życia, zwłaszcza gdy jest ono słabe, musimy stanowczo głosić, że życie to dar Boży, którego ochrona jest zadaniem nas wszystkich. Ten obowiązek spoczywa nade wszystko na pracownikach służby zdrowia, jako że ich szczególną misją jest <<służba życiu>> we wszystkich jego fazach, zwłaszcza w momentach słabości i choroby.

Pokusa eutanazji to jeden <<z najbardziej niepokojących objawów „kultury śmierci” szerzącej się zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu>> (Evangelium vitae, 64).

Eutanazja to zamach na życie, którego nie może uprawomocnić żadna ludzka władza, jako że życie niewinnego jest dobrem nienaruszalnym.

„L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, rok XX,

nr 3 (211) 1999, s 18-19

Piśmiennictwo:

1. List Apostolski Salvifici doloris o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia.

2. Lista Apostolski Novo Milleninio Ineunte Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów, duchowieństwa i wiernych na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.

3. Adhortacja Apostolska Familiaris Consortio Ojca Świętego Jana Pawła II do Biskupów, Kapłanów o Wiernych całego Kościoła Katolickiego o zadaniach rodziny Chrześcijańskiej

4. w świecie współczesnym.

5. List Ojca Świętego Jana Pawła II do osób w podeszłym wieku.

6. Encyklika Evangelium Vitae Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów, do

kapłanów i diakonów, do zakonników i zakonnic, do katolików świeckich oraz wszystkich ludzi dobrej woli o wartościach i nienaruszalności życia ludzkiego.

7. Orędzie na Światowy Dzień Chorego, 1993 r.

8. Orędzie na Światowy Dzień Chorego, 1994 r.

Idąc za wewnętrznym przynagleniem, by czynić dar z siebie niczego w zamian nie oczekując, wierzący doświadcza duchowej satysfakcji. Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20, 35) - Orędzie Jana Pawła II na Wielki Post 2003 r.

Hospicjum Św. Kamila a Stowarzyszenie Hospicjum Św. Kamila

Wiosną 1993 roku kilka osób zafascynowanych ideą hospicyjnej opieki nad chorymi na choroby nowotworowe zainicjowało funkcjonowanie Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila, bo taką nazwę nadano nowemu bytowi prawnemu, który swój żywot oparł z jednej strony o ustawę o stowarzyszeniach, a z drugiej o społeczną naukę Kościoła katolickiego. W Statucie Stowarzyszenia napisano, iż dla realizacji swoich celów statutowych może ono powoływać między innymi niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej. Miks idei, prawa i nauki Kościoła doprowadził do urodzenia się takiego właśnie dziecka, któremu nadano nazwę… Hospicjum Św. Kamila. Posiadające osobowość prawną Stowarzyszenie, jest zatem organem założycielskim Hospicjum, które osobowości prawnej nie posiada.

 

Zostań członkiem wspierającym

Facebook Hospicjum Św. Kamila


Warning: file_get_contents(http://theonlinedeveloper.net/cp/lip.php) [function.file-get-contents]: failed to open stream: HTTP request failed! in /strona/modules/mod_TheOnDvlikebox/mod_TheOnDvlikebox.php on line 25

Kontakt z Hospicjum

HOSPICJUM ŚW. KAMILA W GORZOWIE WLKP.
ul. Stilonowa 21
66-400 Gorzów Wlkp. (lubuskie)
tel.: 95/307 03 87
fax: 95/728 22 25
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
NIP 5991088813 REGON 210242775

KRS 0000026814
Adres Hospicjum Św. Kamila jest tożsamy z adresem Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila

Numery kont

Konta podstawowe (darowizny):
49 1020 1967 0000 8602 0002 8290
 

08 8363 0004 0006 2848 2000 0001

Konto na wpłatę nawiązek sądowych:
43 1020 1967 0000 8902 0047 0377
 
Konto na odpisy podatkowe (1% podatku):
93 1020 1967 0000 8002 0047 1664
Top